Hej, hej!
Dwa posty jednego dnia dziś będą :)
Kocham piec, gotować z resztą też, więc postanowiłam pokazać Wam przepisy, z których korzystam, napiszę o własnych błędach i ocenię je.
Na pierwszy ogień idą moje dzisiejsze muffiny.
Zacznę od swoich błędów, po pierwsze użyłam zwykłej goudy z Lidla (ona z wyrazistego smaku nie słynie), a po drugie za mało przyprawiłam. W tym przepisie trzeba się nie bać sypać przypraw, bo inaczej wyjdzie paskudnie.
Według autorki przepisu powinno wyjść 10-11 muffinów, ale mi wyszło ich aż 17. Ponadto nie piekłam ich w żadnych papierkach, tylko w silikonowych foremkach,których przyznam się bez bicia, zapomniałam nasmarować. Mimo obaw, że wypiek przylgnie, muffiny pięknie wyskoczyły z foremek.
Tak jak pisałam wyżej, za mało przyprawiłam swoje ciasto i wyszło mdłe, ale całą rodziną widzimy potencjał w tym przepisie i za jakiś czas podejmę się kolejnej próby tym razem z uwzględnieniem swoich błędów.
Takie wypieki są dobre jako kaloryczna przekąska lub bez przypraw ciastka dla psa. Mój maluch kocha ser, a nie ma tam nic co by mu zaszkodziło.
Ocena: 7/10
Wyglądają apetycznie, prawda?


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz